niedziela, 4 sierpnia 2013

"Pociąg"

Ciemne oczy. Zatapiała się w jego spojrzeniu. Nie potrzebowała już niczego innego. Wystarczyło, że był. Czuła się przy nim niesamowicie, tak bezpiecznie jakby był stworzony właśnie dla niej. To było to o czym marzyła każda dziewczyna. Kochała go, tak strasznie go kochała. Zdawało się, że on ją też.  Niestety dosyć często się kłócili. Chwile w których krzyczeli na siebie, ona płakała... on patrzył nieporadnie... A potem znów nadchodziły momenty kiedy leżąc gdzieś na podłodze, przytuleni, kompletnie nieobecni, upojeni nie tylko miłością, patrzyli na siebie. Tak mijały im wakacje. Niedługo miało się wszystko skończyć, mieli znów powrócić do szarej rzeczywistości. Nie chciała tego. Zdawało się, że jemu to było obojętne, mógł mieć każdą dziewczynę.

Nadszedł ten dzień, w którym mieli się pożegnać. Czas naglił. Ostatni pocałunek. Pożegnanie. Gdy odchodziła, chłopak rzucił:

- Wiesz, i tak byłaś słaba w łóżku.

Odwróciła się, upuściła walizki. Z jej oczu popłynęły wolno łzy. Uświadomiła sobie, że zakochała się w kompletnym idiocie. Oddała mu się, a on zrobił jej takie coś. Stał nadal na przeciwko na peronie i się śmiał. Bezczelnie się śmiał. Zrobiło jej się wstyd. Nadjeżdżał pociąg...

Śmiech chłopaka przerodził się w krzyk. Stał oszołomiony. Zaczęły nim targać lekkie drgawki. Ludzie dookoła zaczęli się zbiegać, coś wołać. Czas jakby się zatrzymał, dla niego... Zdał sobie sprawę co się stało. Ona naprawdę to zrobiła. To była chwila, impuls. Nie wierzył, że mogła go tak kochać, dla niego to była przelotna miłość...
Dla niej ?
Ostatnie wakacje...

____________________________________________________________

Krótkie ale podoba się? :)
Czekam na jakiekolwiek komentarze.

niedziela, 31 marca 2013

Kilka ciekawych cytatów.

Jak możemy przeżyć życie, gdy ludzie sprawiają, że wstyd nam lubić, to co lubimy i być tym, kim chcemy być?

"Najbardziej odczujesz brak jakiejś osoby, kiedy będziesz siedział obok niej i będziesz wiedział, że ona nigdy nie będzie twoja" ~ Gabriel García Márquez

"Kocha się za nic, nie istnieje żaden powód do miłości" ~ Paulo Coelho (z książki Alchemik)

"Diabeł chce ukraść twoją radość, bo wie, że radość jest twoją siłą.. dlatego potrzebujemy się nawzajem" ~ Rihanna.

"Przyjaciele są jak ciche anioły, które podnoszą nas, kiedy nasze skrzydła zapominają, jak latać" ~ Antoine de Saint-Exupéry

wtorek, 19 marca 2013

"Szara ciemna piwnica"

Znów siedze tu w piwnicy, ciemnej, smierdzacej, pełnej różnych gryzoni, robaków. Światło wpada tylko przez malutki otwór wentylacyjny, czasem wpatruje się w tę smuge... Przywoluje mi wspomnienia o tamtym świecie... Zwyczajnym życiu... Tęsknię za nim.
Ściany pokryte są grzybem i pleśnią. Ten zapach stęchlizny, przestał mi po jakimś czasie przeszkadzać... Przyzwyczaiłam się. Jestem sama, siedzę na zniszczonym, brudnym materacu pod wentylacją. Po drugiej stronie umywalka i wiadro, do którego muszę się wypróżniać. Wymianie jest co tydzień... Tyle razy też się kąpię.
Chcecie dalszy ciąg?? Czy mam przestać to pisać?
Komentarze motywują ;p pamiętajcie o tym.

poniedziałek, 21 stycznia 2013

"Szara myszka"


Mam na imię Amelia. Mam 16 lat. Jestem typową szarą myszka, prawie niezauwazalna. Przechodzenie korytarza bez ani jednego spojrzenia, opracowałam do perfekcji. Nikt szczególnie się mną nie interesuje. Większość, nawet nie wie jak się nazywam. Czy to dobrze? Czasem może tak. Przynajmniej mam pewność, że nikt mnie nie obgaduje. Ubieram się rownież tak, aby mnie nie zauważono. Jestem strasznie nieśmiała. Gdy ktoś mnie o coś zapyta, od razu się czerwienię. Dobrze się uczę, czytam mnóstwo książek, gram na gitarze. O tym ostatnim nikt, oprócz mnie nie wie. Mało mam znajomych, więc nie jest to trudne do ukrycia.

Wracając do lekcji, zawsze modlę się, żeby nauczyciel nie wziął mnie do tablicy, jest to najgorsze co może być. Cała klasa patrzy na mnie. Nie potrafię się wtedy skupic i popełniam głupie błędy, a moi rówieśnicy mają niezły ubaw. 

Przyjaźnie się z Marleną. Jest podobna do mnie. Obie nikomu nie rzucamy sie w oczy. Ale to do czasu.
Wszystko się zmieniło, odkąd poznałam Alexa. On wyrwał mnie z szarości. Pokazał jak się bawić, być pewna siebie. Powtarzał mi, że jestem przepiękna. Nigdy tak nie uważalam. Ale uwierzyłam w siebie. Od tego czasu, poznałam wiele nowych, ciekawych osob. Zaczęłam wychodzić z domu, spotykać sie z nimi. A co najważniejsze, znalazłam swoją miłość. Byliśmy nierozłączni. Mieliśmy wspólne pasje, zainteresowania. Wiedzieliśmy zawsze kiedy, któreś z nas miało gorszy dzień, mogliśmy na siebie liczyć. Alex był taki czuły, delikatny a zarazem potrafił być stanowczy, silny i męski. Ideał. Byłam w nim zakochana po uszy. Niedługo po tym, jak skończyliśmy 19 lat a była to juz 3 rocznica naszego związku, wzięliśmy ślub. Po dwóch latach udanego malżeństwa, urodziła nam się śliczna córeczka. Oboje byliśmy w niś wpatrzeni. Wierzylismy, że wyrośnie z niej mądra dziewczyna, a później kobieta. I tak sie stało. Teraz, gdy jesteśmy dziadkami, dziekuje nam, że tak dobrze ją wychowaliśmy. Sama jest szczęśliwą żoną i matką dla trójki moich kochanych, rozbrykanych wnucząt.

Amelia i Alexander zmarli razem. Szczesliwi, zapadli w gleboki sen, w ktorym beda juz zawsze razem.

__________________________________________________________


No to takie opowiadanie. Jeśli się podoba proszę o komentarze... Dla odmiany jest opisana szczęśliwa historia. Niestety tylko wymyślona. Taka bajka, w którą chcę mocno wierzyć. ;)

piątek, 4 stycznia 2013

"Żyletka = ukojenie?"


Wróciła do domu cała zapłakana, jej matka nawet tego nie zauważyła. Ola poszła do swojego pokoju, zamknęła się, chciała mieć spokój. Płakała. Myślała nad tym co powiedział jej kolega, gdy wygłupiała się z koleżankami i ugryzła jedną z nich tak dla zabawy.
Paweł powiedział - Po co tak robisz? I potem się dziwisz czemu nikt Cię nie lubi!
Od razu wzięła swoją torebkę. Koleżanki ją zatrzymywały ale ona wiedziała, że nie mogła zostać... rozpłakałaby się a tego nie chciała. Odeszła szybkim krokiem, ruszyła w stronę domu.

Płakała, myślała o tym, że może faktycznie ma rację. Może faktycznie nikt ją nie lubi! Może oni wszyscy udają, kolegują się bo czegoś potrzebują.

Matka wołała ją na obiad, Oli wcale nie chciało się jeść. Dziewczyna wzięła do ręki żyletkę, ścisnęła ją i od razu rozluźniła - wbiła jej się w dłoń, pojawiła się mała czerwona kreska. Otarła krew. Podwinęła rękaw. Łzy nadal spływały jej po policzkach... kapały na ranę. Na próbę zrobiła kreskę w powietrzu nad ręką, później przyłożyła bliżej, tam gdzie najbardziej było widać żyły. Wahała się. Zamknęła oczy, zacisnęła wargi i zrobiła to. Żyletka gładko weszła w miękką skórę. Ola krwawiła, położyła się na dywan.Nadal miała zamknięte oczy. W końcu czuła, że wszystkie problemy odchodzą gdzieś daleko. Bała się tylko o przyjaciółkę, żeby nie zrobiła tylko czegoś głupiego. To była jej ostatnia myśl. I odpłynęła na zawsze...

__________________________________________________________

Okey. No to takie opowiadanie na szybko bo trochę przestój. Sorki, że tylko tyle. Więcej nie dało rady. Chyba mam jakiś kryzys. Zastój. Weny brak a jak już jest to szybko ucieka. Właściwie nie wiem czemu. Zawsze mogłam pisać i pisać a teraz? Nie mam pojęcia co się dzieje. Szkoda, że wyrzuciłam stare opowiadania... Życzę miłego, choć krótkiego czytania. I jeszcze raz bardzo przepraszam za to iż nie wysiliłam się na nic więcej.

Pozdrawiam :*

czwartek, 27 grudnia 2012

"Ten chłopak to narkoman i pijak, on już jest skończony."

Miałam dziś koszmarny dzień. Nic mi się nie udawało. Zawaliłam sprawdzian. Nie potrafiłam się skupić. Intuicja podpowiadała mi, że coś złego się z nim dzieje. A przecież kobiety mają ten szósty zmysł. Czułam sie odpowiedzialna za niego. Wiem, że nie działo się za dobrze w jego domu. Wiem też, że było mu strasznie ciężko po stracie matki. Z tego powodu też brał narkotyki i pił. Nie radził sobie z problemami. Był taki zagubiony. Nie miał tej najważniejszej osoby, która by nim pokierowała, zopiekowała się nim. Zdany na siebie nie rozumiał wielu spraw, zdarzeń które mu się przytrafiły.

Czemu sie w nim zakochałam? Pomimo tego co go spotkało, tylu przykrych doświadczeń, potrafił być naprawdę czuły. Niewiele osób znało go od tej strony, bo przy kolegach udawał twardziela. Jeszcze przy nikim tak bezpiecznie się nie czułam, jak przynim. Ale przyrzekłam sobie, że nie powiem mu o swoich uczuciach. Nie potrafiłabym sobie wybaczyć gdybym go w jakikolwiek sposób zraniła.


W drodze ze szkoły dostałam smsa. To było od niego. Napisał tak jak przypuszczałam, że jest z nim źlee i przeprasza jeśli zrobi coś głupiego. Zrobiło mi się ciepło, a do oczu napłynęły łzy. Zaczęło mi szumieć w głowie. Pobiegłam do jego "domu" choć raczej tego domem nie można było nazwać, raczej budynek, ruina, w której musiał mieszkać. Drzwi były jak zwykle otwarte. Weszłam do środka. Nie miły zapach otoczył mnie zewsząd. Butelki po piwach, wódce i tanim winie walały się po kątach. Pomyślałam, że to pewnie sprawka jego wyrodnego ojca i tak samo zachlanych kumpli. Zrobiłam pare kroków na przód i ujrzałam go, siedzącego na łóżku. Wszędzie pełno krwi, błyszczacy nóż w jego ręce. Zrobiło mi się słabo, ledwo trzymałam się na nogach. Podbiegłam do niego. Cała drżałam. Wyjęłam mu z rąk nóż i odłożyłam na stół.


Poszłam poszukać jakiegoć opatrunku, choć cięćko bylo o to. W koćcu znalazłam. Dalej siedzial w tym samym miejscu, w tej samej pozycji, jakby zachipnotyzowany, nie zauważał mnie. Jedyny ruch jaki dostrzegłam to spływające łzy po jego policzkach. Opatrzyłam mu rękę tym co znalazłam. Próbowałam go pocieszyć, dowiedzieć się o co chodzi. Nie reagował. Skulił się pod ścianą. Wtedy wpadłam na pomysł. Zebrałam się na odwagę i mocno się do niego przytuliłam. Wyrywał się ale nie dałam za wygraną. W końcu uległ. Odezwał się:

- Muszę coś wreszcie zrobić, bo inaczej jeszcze bardziej zwariuję.
 Przybliżył się do mnie, nasze wargi zetknęły się ze sobą. Trwało to chwilę, a dla mnie, dla nas, jakby czas sie zatrzymał.
To wszystko było tak pokomplikowane i trudne. Byliśmy wolni, a przecież ograniczało nas praktycznie wszystko. Moi rodzice wciąż powtarzali "Ten chłopak to narkoman i pijak, on już jest skończony. Nie warto mu nawet pomagać".  Nie zgadzałam się z tym. Ale moje zdanie się nie liczyło. Oni wiedzieli wszystko najlepiej.
Kochałam go, a on kochał mnie. Wiedzieliśmy jedno na pewno, że nie możemy być razem...

środa, 26 grudnia 2012

"Facet idealny"


Idę sama drogą, wracam ze szkoły więc jest już ciemno. Cały czas mam wrażenie, że nie jestem tu sama. Nagle zza drzew wychodzi jakiś chłopak. Jestem przerażona. Dostaję gęsiej skórki, nogi mam jak z waty. Chcę uciekać. Nie daje rady bo on łapie mnie za rękę i wciąga w mrok. Boję się.  Jednak gdy zanczynam mu się przyglądać odczuwam silne pożądanie. Mężczyzna jest nieziemsko przystojny, pociągający i tak samo też pachnie. Jakby ideał. Facet ze snów.

Podążam za nim, czekam co się stanie. Zatrzymuje się obok drzewa. Popycha mnie na nie. Jest bardzo blisko, a jego wzrok błądzi po całym moim ciele. Widzę, że też go pociągam. Całuje mnie namiętnie. Zaczyna na ustach, później szyja. Ponownie mam gęsia skórkę. Jest mi bardzo przyjemnie. Całuje okolice dekoltu. Rozbieram mu koszulkę. 
Stop.To wszystko dzieje się tak szybko.  Czerwona lampka zapala się w mojej głowie. Co ja robię? Czy mi już kompletnie odbiło? Jesteś idiotką. Otrząśnij się. Nie znasz go. Ale on jest taki boski. Pożądanie wygrywa walkę z rozumem.
 Ukazują mi się jego mięśnie. Jest taki silny. Nagle znika gdzieś w mroku. Przestraszona szukam go wzrokiem, czyżby mój ideał odszedł? Wystraszył się? Nie. Wyłania się jego postać z cienia. Ma ze sobą koc. Zastanawiam się po co mu koc? Rozkłada go na ziemi. Spoglądam czy nikogo innego tu nie ma. Nie, jesteśmy sami. Kładzie mnie na kocu. Nie protestuję. Wtulam się w jego silne ramiona. Leżymy tak i patrzymy w gwiazdy. Chciałabym żeby ta chwila trwała wiecznie...

d r y n n n n    d r y n n n n    d r y n n n n 

Odgłos wydobywa się z głośnika telefonu.
Budzę się z uśmiechem na twarzy. Ale po chwili uświadamiam sobie, że to był tylko sen...


_____________________________________________________
Krótkie i nie wiedziałam jak skończyć :)
Komentuj jeśli ci się spodobało. Dla Ciebie to moment a dla mnie znaczy wiele. Jest moją motywacją.

"Zaskoczona ona"


No i znów nie poszłam do szkoły z powodu kaszlu. Mama jest przewrażliwiona na moim punkcie. Dzwonek do drzwi to pewnie babcia, martwi się tak samo jak moja rodzicielka. Schodzę na dol i otwieram drzwi... A tam ku mojemu zdziwieniu Olek... Jak to się stało... On przyszedł do mnie... Nie to nie może być prawda, chyba jeszcze śpię.

-Hej - mówi radosnym głosem. - Przyniosłem Ci książki. Jest dużo odpisywania wiec pomyślałem, że się przydadzą.

- Hej wejdź - Odpowiadam mu szerokim uśmiechem - Dziękuję. Miło z twojej strony. Napijesz się herbaty?

- Tak chętnie. 

Nalewam wody do czajnika.Wyciągam kubki. Zostawiam wszystko. Siadam obok na krzesło.

-Musze Ci coś powiedzieć- zaczyna- no bo wiesz od dawna mi się podobasz... I  staram się spędzać z Tobą jak najwięcej czasu... Chyba się zakochałem. Wiem musisz to przemyśleć. Rozumiem.

-Nie wiem co powiedzieć... Zaskoczyłeś mnie. Ehh. Zadaje sobie pytanie jak taka zwykła dziewczyna może podobać się takiemu popularnemu, przystojnemu chłopakowi. No tak muszę się nad tym zastanowić... Przemyśleć wszystko...

-Nie śpiesz się... Pójdę już. Nie będę Ci przeszkadzać.

- Nie przeszkadzasz. Ale dobrze.

Odprowadzam go do drzwi. Zatrzymuje się. Odwraca głowę w moją stronę. Przyciąga mnie do siebie. Głaszcze moją twarz, włosy. Patrzę mu głęboko w oczy. Ma takie cudownie ciemne. Zatapiam się w jego wzroku. Nachyla się. Delikatnie unosi moją brodę. Nasze usta się stykają. Czuję miłe ciepło jego ust. Delikatnie mnie całuje. Chcę aby ta chwila trwała wiecznie.
Wychodzi pozostawiając ciepło w moim sercu i bałagan w głowie.